BellaIsa's Qype reviews
-
206 Upper Street, Islington, London N1 1RQ
BellaIsa
wrote on 5 April 2012
Zachęcona rekomendacją koleżanki i skuszona atrakcyjnym kuponem, odwiedziłam to miejsce w zeszły piątek. Po odrobinę chaotycznym początku, wszystko zapowiadało się rewelacyjnie. W ramach promocji (zestaw “Imperial Teppanyaki Meal”) otrzymaliśmy pyszne koktajle z sake i crabnerry, smaczną zupę miso i niezłe startery (sushi, sajgonki i gyoza).
Co wyróżnia tę sieć na tle innych japońskich resteuracji to kucharz, na naszych oczach przygotowujacy potrawy, żąglujący przy tym składnikami i wykonujący inne sztuczki, by rozerwać oczekujących klientów. To naprawdę niezły szoł, ale po wszystkim wychodzimy z lokalu przesiaknięci zapachem łososia i oleju.
I muszę przyznać, że nieźle się bawiliśmy pałaszując przygotowywane na naszych oczach potrawy, do momentu, w którym w trakcie posiłku podszedł do naszego stolika manager restauracji (jak sadzę) i nie poprosił o pokazanie mu na telefonie emaila z kuponem, mimo że wręczyłam go na samym początku. Było to absolutnie niegrzeczne i zupełnie wybiło mnie z dobrego humoru, jakby nie mógł poczekać, aż skończymy.Od tego momentu czar prysł i wszystko było już na nie. Deser w postaci najtańszych lodów waniliowych z supermarketu i sernik (czy to aby na pewno jest japoński przysmak?:) nie zachwycił. Generalnie jedzenie było co najwyżej ok, gdybym zapłąciła oryginalną cenę – 120 funtów za tę kolacje, byłabym porządnie rozczarowana. Przy takich cenach lokal również nie powala, podłoga była brudna, a wokół stolików fruuwały kłebki kurzu. Na stolikach świeczniczki, ale nikt nas świeczką nie uraczył, rekwizyt zajmował tylko niepotrzebnie miejsce na już i tak niewielkim stoliku. W tle tandetna muza z najnowszej listy przebojów nie dodała klimatu, niestety,
Jednak szczytem wszystkiego było doliczenie 10% service charge od ceny wyjściowej 120 funtów, a nie 39, które zapłaciliśmy kupując kupon. Nie mówiąc o tym, że dopisane kalkulacje kelnera nie zgadzały się zupełnie z niczym, Chyba jednak nie byliśmy pierwsza oburzoną parą, bo w sekundę kelner dodał, że napiwek tej wielkości jest opcjonalny.
Wyszliśmy z niesmakiem i z pewnością nie wrócimy. Jedyną osobą, która na ten napiwek zasłużyba był żoglujący kucharz.
-
4 Horner Square, London E1 6EW
BellaIsa
wrote on 27 April 2011
Wciąż nie mogę uwierzyć, że tak długo zajęło mi odkrycie tego miejsca, mimo że Spitalfield Market odwiedzam regularnie. Najbardziej oryginalna pizzeria, w jakiej miałam okazję gościć, lecz nie pod względem wystroju, ale samego menu. W Fire & Stone trudno bowiem o zwykłą wegetariańską, za to restauracja ma o ofercie wariacje wg. kuchni ze wszystkich kontynentów.
I tak np. mamy pizzę Pekin: z sosem hoi sin, kaczką, mozzarellą, ogórkiem i zieloną cebulką, czy Bombay (kurczak tandoori, ostry jogurtowy sos, brokuły, czerwona cebula, mozzarella z ostrym sosem z mango, ogórek oraz miętowy jogurt). Trzeba przyznać, że daleko szukać takich kombinacji w tradycyjnych pizzeriach. Dla pizzowych tradycjonalistów sieć ma w ofercie bardziej włoskie pasty i sałatki.
Moja faworytka to Casablanca, z rozmarynem, sosem serowym mascarpone, leśnymi grzybami z czosnkiem, rokpolem, mozarellą, pietruszką i orzechami i włoskimi. Muszę przyznać, że wybór jest naprawdę rewelacyjny. Szkoda, że potrawom nie towarzyszy równie szeroki wybór światowych alkoholi, ale w końcu nie można mieć wszystkiego:)
Ceny pizz wahają się między £6.95 a £10.25, ale każda z restauracji w tej sieci ma swoje promocje, więc warto odwiedzić ich stronę.
Od niedawna pizzeria wystawiła na pokaz swojego kucharza, którego można obserwować przy pracy przez szklaną ścianę – może dlatego wreszcie ich dostrzegłam!

